Mamy się kształcić, zdobywać Noble. A co z maseczką złuszczającą w skarpetkach i syrenką na paznokciach? Ostatnio mi się nie chciało. Bo zgodnie z moją dewizą – nie mogę powiedzieć, że nie miałam czasu.

Od makijażu wolałam ciepło dresu i gorącą wodę z imbirem, zamiast maseczki na stopy chciałam kołdry i książki, a makijaż i układanie włosów ograniczałam do nawilżenia twarzy i stanowczego zapewnienia siebie, że nieułożone włosy wyglądają na ułożone.

W końcu wszystkie suche skórki, brak korektora, prostownica rzucona w kąt i ręce pokłócone z kremem przelały czarę goryczy. Nie chodzi o to, że czułam się niekobieco – kobiecość, to nie tylko ciało. Czułam się zwyczajnie zaniedbana – zaniedbałam czas dla swojego ciała.

Tak się przejęłam podbijaniem Kosmosu i zdobywaniem Nobla, że w sumie zapomniałam jak bardzo lubię mieć nawilżoną skórę i dwie warstwy lakieru z top coatem, a na głowie coś więcej niż awaryjną cebulę.

Jak by nie można było w Kosmos z brokatem na paluszkach!

A można i nawet – powinno się. Powinno się zajmować swoim ciałem tak samo, jak swoim umysłem. Ono wymaga naszej uwagi, ale też nasze odczucia z nim związane przekładają się na nasze ogóle samopoczucie, a więc i na psychikę, i intelekt. Dbanie o siebie jest ważną częścią naszego samopoczucia.

Oczywiście dla każdego dbanie oznacza coś innego. Balsam na ustach, doczepione rzęsy, krótkie ćwiczenia na zdrowy kręgosłup. Bez naszego ciała nie wyszłoby to, co w naszej głowie. To ciało odbiera impulsy, bodźce, wykonuje miliony mini ruchów tak potrzebnych do tego podbijania Galaktyki. Pisanie pracy, wykonywanie ważnych telefonów, wyszukiwanie książek w bibliotece, rozmowy.

W zdrowym ciele zdrowy duch. Ale mamy XXI wiek i znamy szerszą definicję zdrowego ciała – to nie tylko wystrzeganie się grypy, krzywego kręgosłupa czy niedoboru witaminy D. To także lakier w ładnym kolorze, układanie włosów i pachnące kremy. To wszystko, co sprawia, że nasze ciało czuje się dobrze, a my w nim, bo wtedy łatwiej pracuje się w głowie i energiczniej podbija świat.

Po Nobla można z pasemkami i gładkimi piętami. Nawet z piaskowym lakierem na paznokciach można. Twoja głowa nie zdziała nic bez ciała i ciało bez głowy. Musi być symbioza.