Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, ze za rok będę zyciowo tu, gdzie jestem teraz, pewnie skakałabym z radości i niedowierzania. Tymczasem osiągnięcia ostatniego roku tak dla mnie spowszedniały, że biorę je już za normę. Rok minął, a ja nadal nie umiem w głaskanie samej siebie (duh!).

Zdałam sobie sprawę (wczoraj!!!), że wiele chciałabym na już. Nieważne, że mam jeszcze czas, nieważne, ze są sprawy, które nie dzieją się od tak.

Przecież ja patrzę tylko na tych, którzy w moim wieku mają już więcej, a nie na tych, względem których wspiełam się wyżej. Niektórym rzeczom trzeba dać trochę czasu, choćby dlatego, żeby się nimi nie zachłysnąć (a o to nadzwyczaj łatwo)

Powiecie – porównywanie się jest bez sensu, mierz siebie sama własnymi miarami.

Tylko mnie jest ciagle mało. Nie osiągam stanu satysfakcji, a jeśli już, to jest on nanosekundowym trzepnięcie skrzydeł motyla, bynajmniej nie takim, które wywoła tornado na drugiej półkoli.

Same rozumiecie więc, że, póki co, porównywanie się działa w roli systemu zastępczego, jakkolwiek niezbyt trafnego.

Zmieniłam kolor włosów i skończyłam terapię, a to bez wątpienia dwa najważniejsze osiągnięcia tego roku. Bo cieszą i ulepszają każdy dzień. Włosy cieszą, bo mało ważne w perspektywie życia decyzje w miły sposób odciągają nas od tego, że traktujemy się zbyt twardo w kwestii prawdziwego dorosłego życia i jemu podległych decyzji.

Terapię będę zawsze polecać każdemu, co nie znaczy, ze po niej jest już radośnie i optymistycznie. Teraz musisz chcieć trzymać się w pionie, teraz od Ciebie zależy, czy nie wrócisz do punktu wyjścia.

Im dłużej zastanawiam się nad tymi wszystkimi sukcesami, osiągnięciami, jasnymi momentami, tym mocniej zdaje sobie sprawę, że to co najlepsze jest zazwyczaj niewidoczne dla oczu, bo zbyt małe jak na rozbuchana skale świata sukcesów, zgniłych w środku chodzących idealow  i  cyferek.

Dzień, kiedy możesz się wyspać, nietopniejacy śnieg, komplet w święta, pizza o 22 i jajko na miękko z masłem na śniadanie, pies w nogach, któremu można przykryć kołderką plecki. Te wszystkie ułamki, które wydają się takie nieefektowne i życiowo niewydajne. To one dają poczucie szczęścia lub smutku. To one są najważniejsze.

I to ich Wam życzę w nowym roku jak najwięcej. Reszta zawsze jakoś wskoczy na swoje miejsce.