Postanowiłam odpuszczać tylko wtedy, kiedy chodzi o rzeczy najważniejsze. Rodzinę, przyjaciół, zranienie drugiego człowieka, zaprzepaszczenie czegoś, bez czego życie byłoby znacząco trudniejsze. W innych wypadkach próbuję. No chyba, że akurat nie mam ochoty. Ale ostatnio wybitnie mam ochotę, bo rzucam sobie w myślach odważne: co najgorszego może się stać?

Próbowanie wydarza się w wielu dziedzinach. Błahych i istotnych. Podjęcie pracy, spróbowanie krewetek, skok ze spadochronem, powiedzenie ekspedientce w Rossmannie, że ma piękne włosy.

Odciąga nas strach. Rwie w swoją stronę przedkładając nam listę złożoną z samych minusów. Stronę z plusami wyrwał i wyrzucił, jak gdyby nigdy nie istniała.

Z Rossmannem to prawda. Stałam w kolejce i zauważyłam śliczną ekspedientkę. Piękny blond z różowym poblaskiem, włosy ani żółte, ani zbyt białe. Mocno chciałam jej powiedzieć jak piękne ma te włosy. Trochę dla faktu, że takie były, trochę dla dobrego samopoczucia Pani i trochę dla siebie, bo nie ma nic lepszego niż zobaczyć, jak skupiony wyraz twarzy nagle ustępuję iskierkom w oczach i kącikom w górze.

Głupie to, ale bałam się. Bałam się, że pomylę słowa, że się zatnę, że ona pomyśli nie wiadomo co. Ale co z tego? To bardzo niska cena, którą musiałabym ewentualnie zapłacić za sprawienie potrójnej radości – mnie, światu i jej.

Pewnie jeszcze przynajmniej z trzysta razy powtórzę, że warto próbować, bo najczęściej dzięki temu dzieją się wspaniałe rzeczy, a wszystkie czarne wizje okazują się tak samo prawdziwe jak legendy o Wróżce Zębuszce.

Bo ja naprawdę w to wierzę, tylko często sama potrzebuję głośno się o tym przekonywać i puszczać sobie w głowie czirliderki wymachujące różowymi pomponami, skandujące, że mam próbować i się nie przejmować, bo życie jest za krótkie.

Nie wiem czy istnieje osoba, której nie szuka schronienia, chociaż na chwilę, w cieniu bezpiecznego niedziałania. Z jednej strony super – jesteś chroniony, nie narażasz się, nie stresujesz.

Ale życie generalnie i tak nas naraża, stresuje i jest niebezpieczne, więc dorwie nas prędzej czy później. A w zagrożeniu tymi wszystkimi niemiłymi elementami codzienności, warto pokrzepić świat uśmiechem różowowłosej ekspedientki z Rossmanna.

Mała cena, niskie ryzyko, wysoki zysk. Próbowanie to zdecydowanie najlepsza inwestycja sił życiowych.