Zrobiłam postanowienie, ze będę ćwiczyć i medytować, ale jak zwykle zamiast tego garbiłam się nad komputerem. Miałam dbać o swoją równowagę psychiczną, znowu zdarzało mi się wpadać w panikę i doprowadzać się do takiego stanu, że brzuch wykręcał mi się maksymalnie ze stresu.

Kiedyś imponowali mi ludzie, którzy pracowali nadgodziny i w weekendy. Teraz uważam ich za najbardziej przegranych. Życie ma być przyjemnością. Jasne, do życia potrzebne są pieniądze, ale jeśli większość swojego życia spędzamy w pracy, a nawet po godzinach nie potrafimy się skupić na niczym innym, gdzie czas na cała resztę?

Na te herbaty przy kominku, palenie świeczek i światełek, jogę na dobranoc, wspólne obiady, przytulanie, czytanie, wyjazdy. Chyba nigdzie, wiecie? Obowiązki w naszym świecie są priorytetem, a powinny być tylko jego częścią i to nie taką, która pochłania większość naszej uwagi. Trochę mi nieswojo, kiedy piszę te słowa, bo w mojej głowie powinnam się biczować za takie podejście („jesteś naiwna i rozwydrzona, nie marudź!”), ale wiem, że w rzeczywistości to jest prawda, tylko ignorowana – takie czasy.

W święta planuje odłożyć Internet. Wiecie co, w ogóle uważam, ze zmierzamy do tego, aby Internet wspomagał nas w budowaniu społeczności offline. Myślę, że zmierzamy w kierunku świadomego korzystania ze zdobyczy cywilizacji, prawdziwych  relacji i rzeczywistego świata. Dlatego też od nowego roku planuję skupić się mocno na budowaniu społeczności offline wokół bloga, bo Internet wiele ułatwia, ale nie zastępuje wypitej kawy przy jednym stoliku.

Pierwszy raz w święta tak NAPRAWDĘ odłożę Internet. Nie będę robiła zdjęć, przeglądała Instagrama i Fejsa w strachu, że jeśli nie będzie mnie dłużej w Internecie, to wszyscy o mnie zapomną i przestaniecie czytać bloga. Nienawidzę sztuczności, więc cenie prawdziwe relacje i wolę, aby było ze mną mniej osób, ale tych, które podzielają moją wizję świata.

Jeśli odezwę się na którymś z kont, to wiedzcie, że z czystej chęci, a nie z powodu FOMO ;)

Czuję, że jeszcze daleka droga przede mną, ale idę w stronę prawdziwości. Takiej niepodrabianej siebie, którą spora część ludzi nazwie naiwną i nie udzieli wsparcia. Ale to moje życie, nie?

A w nim, od teraz, zaczynają się liczyć priorytetowo ludzie, relacje, zdrowie, spokój i zadowolenie bez niezdrowych poprzeczek.

I właśnie tego wam życzę – dobrych ludzi i relacji, zdrowia, spokoju i zadowolenia bez niezdrowych poprzeczek.