Jakiś czas temu na Facebooku natrafiłam na post znajomej, która właśnie skończyła trening MBSR (Mindfulness Based Stress Reduction). Nie wiedziałam jeszcze dokładnie, co to jest ta uważność. Myślałam, że to coś na kształ uważnego przyglądania się listkom na drzewach i ludziom dookoła. Zaczęłam więc czytać.

Dowiedziałam się, że uważność to skupienie swojej uwagi na tym co tu i teraz, bez osądu i wartościujących komentarzy. Po prostu jesteś i zdajesz sobie sprawę z każdego szczegółu tego bycia.

Pomyślałam sobie wtedy: to coś dla mnie! Od dłuższego czasu staram się żyć uważniej i cieszyć każdą chwilą, głównie dlatego, żeby wyciągać z życia jak najwięcej się da. Znalazłam więc kurs w pobliżu i stwierdziałam – raz kozie śmierć!

Co i jak

Zaczęło się od wypełenia ankiety, w której oprócz swoich podstawowych danych musiałam odpowiedzieć na pytania dotyczące moich oczekiwań względem kursu, a także potwierdzić, iż jestem świadoma, że kurs nie zastępuje terapii.

Po przesłaniu ankiety i zapoznaniu się z nią przez prowadzącego, z każdym uczestnikiem rozmawiał on telefonicznie, aby rozwiać wszelkie wątpliwości i odpowiedzieć na ewentualne pytania. Taka rozmowa pozwala też na ewentualne odłowienie osób, które na trening zapisały się na podstawie swoich przekonań o kursie niebędacych zbieżnych z jego faktycznym zamysłem.

Chodzę na ten trening, więc nie będę się rozpisywać na temat szczegółów, bo wszystko możecie doczytać, jeśli jesteście szczególnie zainteresowani.

 

Początki

Świetne było to, że tak naprawdę na pierwszym spotkaniu kompletnie się nie stresowałam. Czułam nienaturalny dla mnie luz, bo zauważyłam, że choć każdy z uczestników treningu jest diametralnie różny, to jesteśmy tutaj w tym samym celu i jest między nami porozumienie.

Za mną już dwa spotkania. Trening MBSR opiera się głównie (przynajmniej jak do tej pory) na metodzie body scanu i ćwiczeniach oddechowych.

Nie musisz nie myśleć

Wreszcie zostałam wyprowadzona z przekonania, że aby medytować i praktykować uważność, należy wyłączyć myślenie. W uważności nie chodzi o to, aby wyprzeć się swoich myśli, ale o to, by zdać sobie sprawę z ich istnienia. I wiecie co? Kiedy człowiek nie stara się na siłę być perfekcjonistą w uważności, przestaje karać się za rozproszenia uwagi, wyciszenie staje się o niebo prostsze.

Największą wartością uważności jest dla mnie nauka akceptacji. Uważność pozwala mi zaakceptować to, co przychodzi, takim, jakim jest. Uczymy się, żeby zauważać co dzieje się z nami tu i teraz, ale bez wartościowania. Nie chodzi o to, aby powiedzieć sobie, że jest mi źle, tylko o to, żeby dowiedzieć się, co o tym myślę, co dzieje się w moich emocjach i w moim ciele.

Musisz chcieć

Jasna sprawa – cotygodniowe spotkania nie dadzą zbyt wiele w praktyce, jeśli nie będziemy trenować w domu. Trening domowy pozwala wyrobić nawyk uważności i, muszę Wam powiedzieć, choć za mną dopiero dwa tygodnie – to działa.

Nawyk bycia uważnym da się wyrobić jak każdy inny. Dzisiaj musiałam wykonać bardzo ważny telefon; automatycznie serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Zamiast unikać tego uczucia, chwilę z nim pobyłam, zastanowiłam się, jak czuje się z nim moje ciało, moja głowa, co podpowiadają moje emocje.

Jasne, stres nie znika od tak sobie, ale już sama świadomość istnienia ściany pozwala wymyślić sposób na jej przeskoczenie.

No wai!

Wiecie, co mnie najmocniej zaszokowało? Zadanie polegające na zjedzeniu posiłku w uważny sposób. Od zawsze poświęcam jedzeniu dużo uwagi. Raczej nie jem byle czego i byle jak, można powiedzieć, że kontempluję jedzenie.

Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że dopiero zjedzenie posiłku NAPRAWDĘ uważnie i danie sobie czasu na smakowanie każdego kęsa, daje prawdziwą przyjemność z jedzenia i coś więcej niż tylko zaspokojenie głodu. Spróbujcie zjeść uważnie jeden posiłek w ciągu dnia, skupiając się tylko na doznaniach płynących z jedzenia, a zobaczycie, o czym mówię.

Planuję pisać jeszcze o moich doświadczeniach związanych z treningiem, ale już dziś z czystym sumieniem mogę go polecić. Już po tych dwóch tygodniach czuję, że jednak prawdziwa uważność jest możliwa i co najważniejsze za jednym zamachem pozwala radzić sobie lepie ze stresem, czerpać z życia więcej radości i akceptować się takiego, jakim się jest.