Tolerancja jest pierwszym krokiem do tego, aby przestać przejmować się zdaniem innych.

Ostatnio za mocno oceniam. Za dużo myślę niedobrze o innych ludziach, podsumowuję jednoznacznie grubą kreską. Jednym słowem – bardzo brzydko robię, a już tak dobrze mi szło.

Ale na szczęście pojawiły się wnioski do wyciągnięcia. Nie chodzi tylko o to, żeby nie skupiać się na tym, co inni o mnie myślą, tylko o to, żeby każdy z nas pozbył się nawyku wystawiania ostatecznej oceny. Takie rozwiązanie działa głębiej i dokładniej, choć zakładam, że jego wdrożenie jest równie trudne, co wyrzucenie z głowy myśli podczas medytacji.

Jak tak sobie o tym pomyślę, zależność jest tak uderzająco prosta, że aż nie wiem, dlaczego wpadłam na nią tak późno. Nie podsumowuję innych, wszyscy przestajemy się podsumowywać, nie martwimy się tym, jaki werdykt wydadzą nam inni, bo tego nie zrobią. A jeśli już pomyślą coś negatywnego, nie będzie się o co martwić.

Nie oszukujmy się. Ciężko jest nie czynić ludzi głównymi bohaterami historii plecionych skrzętnie w naszych głowach. Popatrzysz na twarz, zdjęcie, figurę, ubranie i już całe bogactwo skojarzeń i powiązań zaczyna w Twojej głowie robić swoje. Nie ma dla mnie nic dziwnego w tym, że snujemy historie. Wzbogacamy tym wyobraźnię, kreatywność, wiecie – wszystkie te umiejętności, których nie nauczyli nas w szkole. Ale fajnie, jeśli na końcu Książę odnajduje Kopciuszka.

Czyli fajnie, kiedy po tych wszystkich filmach wyświetlanych dla jednego widza w kinie Głowa, potrafię sobie powiedzieć: kimkolwiek byś nie był/a, jesteś tak samo jak ja człowiekiem i tak samo jak dla siebie nie chciałabym ogarniania nienawistnymi spojrzeniami i krytycznych uwag, tak samo nie chcę ich dla Ciebie.

Empatia. Dlaczego tak łatwo o niej zapominam?

PS Popatrzyłam sobie na zdjęcie tytułowe tego tekstu i pomyślałam: co myślę o tych ludziach? A co bym myślała, gdyby mieli twarze moich bliskich?