Całkiem niedawno pisałam, że jednak trochę ocieram się o żal. Ten tekst można potraktować jako drugą część sagi.

Bo przychodzą mi do głowy najczęściej, kiedy myję włosy. Kolorowe, trochę niewyraźne, odtwarzane z odkurzonej taśmy.

W tle Klan, a na talerzyku biały chleb z pasztetem z kogucikiem i ogórkiem, bo wtedy nikt nie słyszał o glutenie i weganizmie. Zaraz włączą Kubusia Puchatka i ciekawe, czy wreszcie to będzie ten odcinek o powodzi w Stumilowym Lesie. Klatka przeskakuje i w planie amerykańskim widzę, jak robię zapętlone fikołki na sianie, nieświadoma tego, jak bardzo będą mnie potem swędzieć w nocy plecy.

Rano, w głębokim talerzu, takim, który na pewno nie wziął się z ikei, raczej z posagu, umieszcza się precyzyjnie truskawki obrane z szypułek, zalewa śmietaną, posypuje cukrem i rozgniata widelcem, aż sok owoców połączy się z kremowością śmietanki prawie jak rzeki w różnych kolorach ze zdjęć National Geographic.

Kiedy indziej powtarzam w kółko, że chciałabym mieć już osiemnaście lat, bo życie wtedy musi być super. Aż w końcu mam te osiemnaście lat i wcale nie jest tak dobrze. Bardzo średnio, powiedziałabym, ale skąd trzynastolatka może mieć o tym nawet blade pojęcie.

Pamiętam ten triumf zwycięstwa, kiedy mogłam już dosięgnąć do torebki z mlekiem w proszku, wchodząc najpierw na taboret a potem na blat. To był przecież ceremoniał. Zdobyć bazę, otworzyć fioletowo-turkusowe opakowanie, przesypać pięć łyżek, zjeść i zatrzeć ślady.

Tęsknię za tym wszystkim. Cholernie tęsknię. Teraz te wszystkie momenty wydają mi się tak cudowne, że aż nierealne. Teraz wydaje mi się, że wtedy było tak, jak miało być, a potem przyszła dorosłość i nagle świat się załamał, zmienił i kazał ułożyć sobie życie od nowa w krajobrazie po katastrofie.

Te wszystkie punkciki stworzyły to, kim jestem. Każdy z nich pamiętam mocno, wyraźnie, wydają mi się niezbędne i nieprzeciętne.

Fajne miałam życie. A teraz jestem dorosła. I jakoś staram się z tym oswoić.

  • Z perspektywy czasu też mi się wydaje, że kiedyś było łatwiej/lepiej/przytulnie.

    Ale pomyśl w ten sposob: za 5 lat będziesz myślała o tym czasie teraz i byc może tez będzie ci się wydawało ze było fajnie :) koniex końców – po 18 juz jest tylko trudniej i trudniej :)

    • No właśnie ja się bardzo cieszę ze swojego życia teraz! Tylko łapie mnie czasem taka nostalgia, że już nie jest tak, jak było kiedyś. Głupia, ale łapie. Pewnie za 5 lat też złapie ;)