Moja Babcia sądziła, że po pięćdziesiątce czas leci już naprawdę bardzo szybko. Druga przyznaje, że kiedy urodzą się dzieci, dni mijają z nadzwyczajną prędkością. Po raz pierwszy w życiu pamiętam dokładnie, co działo się przez cały rok, a ten rok miał długość miesiąca.

Im jestem starsza, tym częściej odczuwam brak czasu i tym silniejszą mam potrzebę wykorzystania go dobrze.

Wszyscy zastanawiamy się jak zrobić, żeby było w porządku i bez żartów, że Ty nie. Wskazówki kręcą się w tę samą stronę aż do zawrotów głowy, wybijając nam rytm wspominania przeszłości, która jeszcze niedawno była najlepszą z możliwych teraźniejszości.

Kombinacja ctrl+z nie zadziała i nie do końca jestem przekonana, czy to takie złe. Niczego w życiu nie żałuję i nigdy nie chciałabym wrócić, żeby coś naprawić.

Nie wierzę w odwracanie biegu historii, podróże w czasie żeby zapobiec katastrofie. Stało się i cześć, trzeba to przeżuć, a potem zostawić. Nie mam też serca do cudów, ale forsuję teorię o zbiegach okoliczności.

Moja oś jest posklejana z nieregularnych odcinków, które na pewno są gdzieniegdzie połączone motywami przewodnimi. Kiedyś były krótsze i zakończone bardziej nerwowo, powtarzały się często, jakby myszka zacięła mi się w pozycji kopiuj-wklej.

Dzisiaj coraz mniej walczę, a coraz bardziej żyję. Mam dosyć chaosu i przejmowania się tym, żeby było perfekcyjnie. Cenię sobie stałość i kogoś, kto przyniesie mi obiad na wynos z baru, który bardzo lubię, ale nie cierpię jadać na miejscu, bo włosy pachną mi potem jedzeniem.

Mniej liczę dni, a bardziej zbieram na jedną kupkę sens. Nie czuję się jak milion dolarów, ale jak dziewięćset tysięcy już tak. Dziewięćset tysięcy, których nie wpłacam do banku żeby bezpiecznie i zachowawczo rosły o złotówkę dziennie, tylko wydaję na życie licząc się z tym, że czasem mogę trochę stracić, ale nigdy nie tyle, żeby żałować swojej odwagi, a zawsze z szansą, że trafię szóstkę.

Polubiłam brokat na paznokciach i rukolę, a przestałam poświęcać się modleniu o dobrą przyszłość i zdrowie. Czas mija i nienawidzę tego, ale wiem, że to trochę bardziej skomplikowane niż położyć klepsydrę na boku. Mogę sama położyć się na boku i przepłakać pięć minut, a potem wstać, otrzepać kolana i ruszyć dalej, bo koniec końców i tak nikt niczego nie zrobi za ciebie, chyba, że chodzi o wyrzucenie śmieci.

Odczuwam nieustającą potrzebę dramatu, dlatego oglądam dużo aktorstwa Meryl Streep, uznając, że ona zna się na tym lepiej niż ja z moim poczuciem, że coś na pewno jest nie tak.

Daj sobie czas, ale nie myśl o czasie. Chyba wiesz co mam na myśli?